Blinded by me, you can’t see a thing.
Zapadła w sen. Niezwykle głęboki. Właściwie to On wprowadził Ją w ten sen. Powiedział, że dzięki niemu będzie rozumiała więcej niż mogłaby się spodziewać. Mówił, że będzie to sen, z którego będzie Jej ciężko się już kiedykolwiek wybudzić.
Zaufała mu. Sama nie wiedziała czemu, ale ufała mu od samego początku. Od chwili kiedy pierwszy raz się do niej odezwał, nazywając ją głupią wiedziała, że nie mógłby Jej okłamać. Szła za Nim ufnie jak uczeń za swoim mistrzem. Jak chory pies prowadzony przez właściciela do uśpienia… Do tej pory takim zaufaniem darzyła tylko jedną osobę. Tę, z której stratą cały czas nie mogła sobie poradzić.
W tej chwili śniła. Śniła o początku Nicości. Widzała, jak z tej Nicości wyłania się i kształtuje Wszechświat. Gwiazdy i planety dookoła Niej formowały się, by po chwili zniknąć w oślepiającym wybuchu. Twory tysiące razy większe od naszego Słońca powstawały i ginęły na Jej oczach. Wszystko to przebiegało w obezwładniającej ciszy.
Zobaczyła Boga. Nie wyglądał tak, jak wyobrażają Go sobie ludzie - starzec z długą, siwą brodą. Był młodym, bardzo młodym… Kim? Człowiekiem? Tak, zdecydowanie miał postać człowieka. Był ubrany jedynie w długą, biała szatę i patrzył na rozgrywające się dookoła sceny z takim samym zdumieniem i zachwytem jak Ona. Nagle rozległ się bezcielesny głos. Wypowiedział tylko dwa słowa. “STWÓRZ GO.”
Wizja rozmyła się i po chwili pojawił się nowy obraz. Oto Bóg siedzący na bogato zdobionym tronie, otoczony siedmioma Strażnikami w zbrojach i z ognistymi mieczami w dłoniach, przypatruje się obracającej powoli w dole Ziemi. Na Jego pomarszczonej, starczej twarzy maluje się rozczarowanie, zawód i… znudzenie. Westchnął ciężko, a wizja ponownie się rozmyła.
Tym razem zobaczyła Boga leżącego na wielkim łożu. Był chory. Można było wywnioskować, że trawi go gorączka. Jego skóra miała żółtawą barwę, a zapadnięte w głąb czaszki oczy straciły swój blask. Mówił coś z wysiłkiem do otaczających Go trzynastu postaci. Postaci, które chociaż były ubrane w tak różny sposób - od zwykłych, powłóczystych szat po czarne, skórzane spodnie i kurtki - łączył jeden szczegół. Wielkie białe skrzydła złożone na plecach. Jedna z postaci obróciła głowę i spojrzała prosto na Nią…
- Jesteś Aniołem! - wykrzyknęła, zrywając się z ziemi. Zwróciła wzrok na postać siedzącą przy małym ognisku.
- Jestem pod wrażeniem. Wybudzenie poszło ci bardziej niż gładko. - odpowiedział spokojnym głosem, w którym można było usłyszeć ukrywaną ironię. Nie odwrócił się w Jej kierunku. - Nie jestem Aniołem. Ale wnioskuję, że zobaczyłaś, to co zobaczyć powinnaś.
- Ale… To byłeś ty…
- Nie twierdzę, że nie widziałaś tam mnie. Twój umysł spłatał ci figla. Wstawił moją twarz w miejsce twarzy… Anioła. Równie dobrze moje oblicze w twoim śnie mógł przybrać Bóg. Chyba nie uwierzyłabyś, że jestem Bogiem? - powiedział z wyraźnym rozbawieniem w głosie. W dalszym ciągu siedział odwrócony do Niej plecami, grzebiąc w ognisku długim patykiem.
- Dowiedziałaś się jednak istotnej rzeczy. Pierwsi Niszczyciele zostali wybrani spośród Aniołów. I Upadłych Aniołów. - w końcu odwrócił się do Niej i zaczął uważnie wpatrywać się w Jej twarz.
- Upadłych Aniołów?! - krzyknęła głośniej i ostrzej niż zamierzała. Nie mogła się powstrzymać. - Diabłów?! Bóg dopuścił do swoich tajemnic… Diabła?! Największego przeciwnika?
Niszczyciel skrzywił się i pokręcił powoli głową.
- Archaiczne, ludzkie podejście. Kiedy przyjdzie czas, dowiesz się na ten temat więcej. Na razie musi ci wystarczyć informacja, że Diabeł wcale nie był taki zły, jakim maluje go Kościół. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Bóg mógłby się od niego nauczyć kilku rzeczy. - skończył szeptem.
Stała osłupiała, nie wiedząc co odpowiedzieć. Bóg współpracujący z Szatanem? Nie mogła w to uwierzyć. Jak w ogóle mogłoby dojść do czegoś takiego? A jeśli to prawda, to ile jeszcze podobnych kłamstw rozpowszechnia na Ziemi Kościół? Ile w jego nauce jest prawdy?
A kim tak naprawdę jest jej towarzysz? Aniołem, jak w jej śnie? Nie, to też wydawało Jej się niemożliwe. On nie pasował do stereotypu Anioła. Chociaż… Może ten stereotyp też jest jedną wielką pomyłką? Zastanawiała się, jak ten Niszczyciel w ogóle ma na imę…?
- Możesz mi mówić Samuel. - powiedział nagle, a jego twarz przyozdobił znajomy, ironiczny uśmieszek.
Wpatrywała się w Niego, nie mogąc wykrztusić nawet słowa. Co to wszystko miało znaczyć?
Zaczęła się bać. Pierwszy raz od bardzo dawna…
—————————————
Takie tam… Zaczęte jeszcze w marcu, skończone przed chwilą. I do tego nienajlepszej jakości…
Cóż, może z następnego tekstu będę bardziej zadowolony.
10 maj, 2008 @ 10:41 pm
No, w końcu coś tu wrzuciłeś, bo już strasznie długo pustką świeciło.
Ciekawe rzeczy tu wypisujesz.
Może w końcu coś dłuższego wysmarujesz, jakiś pięcio-tomowiec czy coś, bo sie na prawdę miło to czyta :)
12 maj, 2008 @ 12:38 przed południem
O, dziękuję bardzo :) Cieszę się, że się podoba ;) Po maturach pewnie będę częściej coś wrzucał :)
20 maj, 2008 @ 6:49 pm
no coś dłuższego by się przydało albo chociaż ciągłość tworu..:)
21 maj, 2008 @ 11:53 pm
Dłuższego… Za kilka lat złożę wszystko, co pisałem w tym temacie i wydam “Wynurzenia Suchego o Niej” ;)
A ciągłość… Seria o “Niej” będzie już mnie więcej ciągła :p Taki mam przynajmniej zamiar ;)
A w międzyczasie oczywiście będę wrzucał tu teksty na inny temat ;)
22 maj, 2008 @ 5:45 pm
No na inny temat coś wrzuć. Na przykład coś o Boskim Quijo czy cuś :P
24 maj, 2008 @ 12:44 pm
boski Quijo.. phi .. raczej o mega boskim Gawie który stojąc w ciemności powoduje nadejście światła:P
24 maj, 2008 @ 10:46 pm
Dobry pomysł…
Byle tylko te światło, które nadejdzie okaże się reflektorem nadjeżdżającego pociągu, w dalszej części przejeżdżającego mega boskiego Gawa :P
25 maj, 2008 @ 8:11 pm
mega boskiego Gawa nie idzie rozjechać:D
26 maj, 2008 @ 9:43 przed południem
Kiedyś to sprawdzę jak będę całkiem przypadkowo przez Poznań przejeżdżał walcem :D
30 maj, 2008 @ 7:45 pm
Przy okazji: najlepszego. i wytrwałości w pisaniu.
31 maj, 2008 @ 5:05 pm
Dziękuję bardzo, Kocie :)
3 lipiec, 2008 @ 7:03 pm
A Ty co? Zawiesiłeś działalność czy jak? :)
3 lipiec, 2008 @ 11:09 pm
Wakacje… Miały być teksty częściej, ale się okazało, że są dużo ciekawsze zajęcia… ;)
Niedługo postaram się coś napisać i wrzucić ;)