Children of the Night
Podążał spiesznie do jedynego w miarę bezpiecznego miejsca w tej obskurnej okolicy – gospody. Jej właściciel pilnował porządku, nie chciał żadnych rozrób w swoim przybytku. Oto i ona! Otworzył drzwi i zanurzył się w powietrze gęste od duszącego fajkowego dymu.
- Kopę lat, Aru! Dawnom cię tu nie widział! – odezwał się do niego stojący za ladą postawny mężczyzna.
- Witaj, Erranie. Dobrze, że mnie nie zapomniałeś, bo zamierzam się dzisiaj zabawić. – roześmiał się i ruszył w stronę baru. – Na początek nalej mi kielich wina.
- Się robi!
Pierwszy kielich szybko został wysuszony. Tak samo drugi i trzeci. Humor zdecydowanie się poprawił. Aru, który zawsze podchodził do życia beztrosko, a zabawa była dla niego najwyższą koniecznością i tym razem nie marnował czasu. Nowi znajomi, tak łatwo zdobywani dzięki stawianym jedna po drugiej kolejkom trunku, zapewniali dobrą rozrywkę. A w szczególności ZNAJOME. Tak, Aru miał słabość do pięknych kobiet. A i on nie był im obojętny. Niezależnie od rasy, Aru wzbudzał zainteresowanie we wszystkich przedstawicielkach płci przeciwnej.
Tak było i dzisiejszej nocy. Od początku zauważył, że przygląda mu się siedząca samotnie kobieta. W istocie była śliczna. Długie, kasztanowe, falowane włosy opadały jej na ramiona. Patrzyła na niego zalotnie piwnymi oczami, przysłoniętymi długimi rzęsami. Kilka razy wydawało mu się, że przywołuje go do swojego stolika skinieniem dłoni. Kiedy roześmiane towarzystwo powoli zaczęło rozchodzić się do domów, Aru podszedł do niej.
- Witaj, piękna nieznajoma. – powiedział, bełkocząc po wypitym winie. Zdecydowanie nie był trzeźwy.
- Witaj, przystojny młodzieńcze. – uśmiechnęła się, odsłaniając idealnie białe zęby.
- Czy masz… może…
- Chodźmy. – przerwała mu, posyłając kolejny zalotny uśmiech.
Zaprowadziła go na górę, do małego pokoiku. Jego jedynym wyposażeniem była szafa, stolik, dwa krzesła i łóżko, na które kobieta go pchnęła. Zaczęła się rozbierać. Aru leżał oniemiały, podziwiając piękno jej ciała. Była idealna! Położyła się na nim i zdjęła mu koszulę, odrzucając ją na podłogę. Pochyliła się jak do pocałunku, masując jednocześnie jego plecy. Nagle poczuł, że jej paznokcie ryją mu ciało. Zobaczył nad sobą jej twarz wykrzywioną w grymasie. I ogromne kły, zamiast normalnych zębów. Zrozumiał w jednej chwili.
- W końcu! – zasyczała i wbiła się w jego szyję.
Zapadł w ciemność.
Obudził się rano, kiedy promienie słońca przebiły się przez brud szyby. Bolała go głowa i chciało mu się pić. Przede wszystkim jednak poczuł ogromny głód. Przypomniał sobie o tym, co stało się w nocy. O tym, co może oznaczać to, że jeszcze żyje. Odtrącił od siebie tę myśl i opuścił w pośpiechu gospodę. Chciał jak najszybciej znaleźć się w domu. Próbował ignorować ten dziwny głód, ale stawało się to coraz trudniejsze.
Nagle usłyszał kobiecy krzyk dochodzący z ciemnego zaułka. Szybko pobiegł w tamtym kierunku. Zobaczył dziewczynę otoczoną przez trzech śmiejących się zbirów z pałkami okutymi metalem w rękach. Wyciągnął swoje miecze i ruszył bezszelestnie do ataku. Pierwszy bandzior nawet nie poczuł, kiedy zginął. Drugi odwrócił się i próbował bronić. Aru ciął go w twarz. Kiedy zapach krwi dotarł do jego nozdrzy, wpadł w szał. Odrzucił miecze i ruszył na trzeciego, całkowicie osłupiałego rzezimieszka z gołymi rękoma. Złapał go w za ramiona, uniósł do góry i wgryzł się w jego szyję, obnażając długie kły. Nie zwracał uwagi na krzyki ofiary. Nie zwracał uwagi na nic. Myślał tylko o tym, żeby pić.
Oprzytomniał. Zobaczył bladego mężczyznę w swoich ramionach. Oblizał wargi i poczuł na nich krew. Rozejrzał się z przestrachem dookoła i zobaczył przerażoną kobietę, wciśniętą w kąt zaułka. Przyglądał się jej przez chwilę, po czym uciekł bez słowa. Jak najdalej. Jak najszybciej. Wiedział już, czemu żył. Czytał o nich sporo. Kobieta w gospodzie dała mu się napić swojej krwi. Nie zabiła go. Zrobiła z nim coś znacznie gorszego. Uczyniła go jednym z nich.
Jednym z Dzieci Nocy.
—————————————
Napisane dla kolegi, na potrzeby pewnej internetowej gry RPG. Jestem raczej średnio z tego zadowolony… Musiałem sie ograniczać, żeby nie było za długie i tak to wyszło. Pewnie byłoby ze dwa razy dłuższe, gdybym pisał po prostu dla siebie ;)
Ale cóż… Taki mały przerywnik. Pisało się całkiem przyjemnie. Możliwe, że niedługo pojawi się jeszcze jeden podobny tekst ;)
EDIT:
Ach… A przy okazji chciałem złożyć wszystkim odwiedzającym Pustynię najlepsze życzenia wielkanocne :) Niech święta miną Wam w radości i spokoju! Mokrego jajka i smacznego dyngusa! ;)
25 marzec, 2008 @ 9:03 pm
hmm.. nie najgorsze choc pare rzeczy tam jest zbędnych , ale może być.. nie będe się zbytnio wymądrzał bo sam w pisaniu jestem noga..
8 kwiecień, 2008 @ 8:32 pm
czemu nikt nic nie pisze … hmm Sucharek bedzie sie czuł nie doceniony .. halo! halo! jest tu kto?
1 maj, 2008 @ 11:58 am
Widzisz, Gawciu, tylko Ty mnie kochasz… *wzrusza się i roni łezkę*
Ech… Od ponad miesiąca nic już nie dodałem. Może w ten weekend wezmę się za siebie, dokończę to, co leży już zaczęte od dłuższego czasu i opublikuję…
7 maj, 2008 @ 6:43 pm
taaa no właśnie widze tylko ja.. może Ty jesteś kolczasty??:D i to dlatego.. no wpisuj coś nowego bo mi siejuż nudzi codziennnie to samo czytać:D
7 maj, 2008 @ 9:07 pm
Taak… Toksyczny jestem :p Coś nie mogę nic ciekawego napisać. Przez tę cholerną maturę :p
8 maj, 2008 @ 5:43 am
mature srule.. i tak wszyscy wiemy ze sie na nia nie uczyles nie uczysz i nie bedziesz uczyl…:/, wiec nie zwalaj na nia tylko jak juz to brak czasu choc Ty masz go pewnie full.. na niechec lub brak weny :D
ps. teraz wiem czemu na skórze wychodzą mi bąble:D