The Space Between…
Pomiędzy
Za dziesięć szósta
Targany uczuciem chodzę
po mieszkaniu pełnym niemego wołania
Mijam dwa ciemne lampiony
czując ich wzrok oskarżycielski na sobie
Prawda to czy ułuda?
Sofa – milczący świadek początku
i końca
Przymykam oczy, pochylam głowę i idę
Lustro – pełna tajemnic srebrna głębina
Otwieram oczy, patrzę z nadzieję
i…
Stoję oniemiały, smagany wiatrem zdradliwym
Balkon
Podchodzę do barierki i chłonę
Chłonę świat pogrążony w swej porannej
krzątaninie
Wychylam się bardziej, spoglądam w dół -
kamienie
Szare, zimne głazy wokoło
Lecę
Coraz bliżej mam do nich
Nagle – przebłysk
Źrenice szerokie ze strachu
Kamienie – to ludzie
Ich serca stwardniałe
Wiatr włosy rozwiewa po raz ostatni
Koniec – i nic już nie widzę
Tylko ciemność mnie woła…
Za pięć siódma
Budzę się, morze dokoła
Ja sam na łodzi, zimny powiew na twarzy
Pustka
I tylko miłość w mym sercu
jak kropla goryczy
I tylko łza po policzku spływa
samotna.
—————————————
Grafomańska próba napisania wiersza, bez ładu i składu. Jak wspomniałem pochodzi sprzed jakichś trzech lat. Byłem wtedy młodszy i głupszy(?), więc porywałem się jeszcze na takie rzeczy. Nie oceniajcie więc zbyt surowo ;)
Kilka drobnych poprawek, dodany tytuł, którego najwyraźniej wtedy nie mogłem wymyślić i oto jest. Kolejny kicz na Pustyni.
Dedykuję go w ten walentynkowy dzień… Hmm… Wszystkim samotnikom ;)
Do następnego! Pomysł na wpis już jest.
18 luty, 2008 @ 7:33 pm
Nawet elf nie spędzał Walentynek sam :D a serio- nie lubię,bardzo nie lubię tego tzw. święta.
A co do wiersza, odpowiem cytatem z Czyżykiewicza:
“żył sobie ktoś jak na swój wiek
piękne i mądre pisał wiersze
i jeszcze byłby został wieszczem
gdyby nie to że kiedyś coś tam się spaliło
potem odeszła jego miłość
on nad ostatnim ze swych dzieł
Mada me, Monsieur…
kropnął sobie w łeb – jazzz…”
;)
19 luty, 2008 @ 12:00 am
Ja do Walentynek mam raczej obojętny stosunek ;) Ktoś chce – niech obchodzi. Byle mnie do tego nie wciągać ;)
Poza tym… Czemu mamy obchodzić taki wytwór zgniłego kapitalizmu?! :p Jako Słowianie święto miłości powinniśmy celebrować w Sobótkę! :D
Hoho… Widzę, że trzeba się panem Czyżykiewiczem zainteresować bliżej :)
Chociaż jeśli cytat jest odpowiedzią na mój “wiersz”, to nie wróży mi dobrej przyszłości :D
19 luty, 2008 @ 6:37 pm
KONIECZNIE trzeba. I jeszcze jak chce się pisać to stroną ZLP :P ale szczerze odradzam. Akurat słuchałam Czyżykiewicza, kiedy czytałam Twój wiersz i tak mi przyszło do głowy :D
Btw ( i to nie ma związku z Twoim utworem) kiedyś przeczytałam w jakimś marnym ,internetowym poradników z rodzaju “Jak pisać a jak nie?” takie okrutne słowa, że: jeśli umarła Ci matka, albo zostawiła dziewczyna musisz natychmiast schować kartki i długopisy, żeby broń boże o tym nie napisać :D Oczywiście to nieprawda, łatwo obalić taką tezę- ale większość pewnie nie powinna wtedy pisać. W tym ja :D
PS. Czy mnie nie jest na tym blogu ZA DUŻO? :D
20 luty, 2008 @ 12:19 am
Ojej… Słowa okrutne i dosadne :p Ale myślę, że mimo, że z pozoru bzdurne, to jednak rzeczywiście mogą się okazać często prawdziwe ;)
Jeden z wymienionych przypadków przeżyłem i faktycznie wtedy nie chciałbym pisać…
A skąd! Im Cię tu więcej, tym milej :) Czuj się jak u siebie w domu! :D
20 luty, 2008 @ 11:42 am
Czuj się jak u mnie w domu :D
20 luty, 2008 @ 9:56 pm
hmmm nawet Elf.. *prycha* a Gawron spedził je sam i się nie chwali i nie płacze z tego powodu…:D.. co do wierszoklepania sie nie wypowiadam za prosty mam swój umysł by na kleceniu słówek mógl się on dobrze wyznawac:) pozdro dla Elfiej i dla Suchara
21 luty, 2008 @ 9:56 pm
Tak, “nawet” ;)
Pozdro, pozdro :)
21 luty, 2008 @ 11:08 pm
Hihi… Cantryjska elita :p
I ja was pozdrawiam w ten czwartkowy wieczór ;)
23 luty, 2008 @ 12:07 am
Hyhy, i vice versa ;* elf zawsze się czai w pobliżu.
p.s. Suchy,mam dziecko!
23 luty, 2008 @ 8:29 pm
hmmm… gratki Elfik a kto jest tatusiem:P, czyżby ta osóbka co towarzyszyła Ci w walentynki;).. no to skończą się cudne dni i noce.. skońcvzy sie wysypianie.. itp….:P
24 luty, 2008 @ 1:50 am
To chłopiec ;)
tatusiem jest…tatusiem jest… ach! a co mnie tatuś obchodzi!
25 luty, 2008 @ 6:32 pm
no jak to co tatuś najważniejszy przecież jest .. szczególnie dla chłopczyka:D
27 luty, 2008 @ 1:45 pm
Ojej… Coś zaniedbałem Pustynię. Przez ostatnie dni w ogóle nawet nie zaglądałem… Brak czasu, brak czasu… Mam nadzieję, że niedługo napiszę coś nowego…
Gratuluję dziecka, Elfie :p Mogę zostać ojcem chrzestnym?! :D
28 luty, 2008 @ 1:32 pm
Hmm… nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Jak powiem, że nie, to się obrazisz… :D :D :D
Czekam na nowy wpis,chętnie się powymądrzam.