Archiwum dla luty, 2008

The Space Between…

Posted in suchopisanie on 14 luty, 2008 by SUCHY

Pomiędzy

Za dziesięć szósta
Targany uczuciem chodzę
po mieszkaniu pełnym niemego wołania
Mijam dwa ciemne lampiony
czując ich wzrok oskarżycielski na sobie
Prawda to czy ułuda?
Sofa – milczący świadek początku
i końca
Przymykam oczy, pochylam głowę i idę
Lustro – pełna tajemnic srebrna głębina
Otwieram oczy, patrzę z nadzieję
i…

Stoję oniemiały, smagany wiatrem zdradliwym
Balkon
Podchodzę do barierki i chłonę
Chłonę świat pogrążony w swej porannej
krzątaninie
Wychylam się bardziej, spoglądam w dół -
kamienie
Szare, zimne głazy wokoło
Lecę
Coraz bliżej mam do nich
Nagle – przebłysk
Źrenice szerokie ze strachu
Kamienie – to ludzie
Ich serca stwardniałe
Wiatr włosy rozwiewa po raz ostatni
Koniec – i nic już nie widzę
Tylko ciemność mnie woła…

Za pięć siódma
Budzę się, morze dokoła
Ja sam na łodzi, zimny powiew na twarzy
Pustka
I tylko miłość w mym sercu
jak kropla goryczy
I tylko łza po policzku spływa
samotna.

—————————————

Grafomańska próba napisania wiersza, bez ładu i składu. Jak wspomniałem pochodzi sprzed jakichś trzech lat. Byłem wtedy młodszy i głupszy(?), więc porywałem się jeszcze na takie rzeczy. Nie oceniajcie więc zbyt surowo ;)
Kilka drobnych poprawek, dodany tytuł, którego najwyraźniej wtedy nie mogłem wymyślić i oto jest. Kolejny kicz na Pustyni.
Dedykuję go w ten walentynkowy dzień… Hmm… Wszystkim samotnikom ;)

Do następnego! Pomysł na wpis już jest.

The truth is out there.

Posted in suchorefleksje on 9 luty, 2008 by SUCHY

Na początek cytat, podsunięty mi przez pewnego Elfa (którego pozdrawiam, a co! :p). Cytat, który spodobał mi się bardzo i na bazie którego postanowiłem napisać kolejny tekst na Pustyni. Oto i on:

“Mowa służy do kłamania. Tylko socjologowie i psychiatrzy wierzą w to, że powołana jest do głoszenia prawdy. Człowiek mówiąc, stara się zbudować swój obraz w sobie samym i w drugim człowieku. Ten obraz prawie zawsze jest kłamliwy. (…) Samookłamywanie się jest kluczem do miejsca, gdzie jest jeden z głównych zamków.”

Marek Miller “Reporterów sposób na życie”

[dopisek po napisaniu całego tekstu: Cóż... Wpis ma się raczej średnio do tego cytatu. Widać jego rolą było skłonienie mnie do napisania tekstu nie o nim, ale na inny temat ;) ]

Mowa… Jedna z tych rzeczy, które odróżniają nas od zwierząt. Cecha gatunkowa homo sapiens. Obok zdolności do logicznego myślenia to ona zadecydowała chyba o dominacji człowieka nad światem. Od zawsze towarzyszy ludziom w ich wędrówce poprzez epoki i ery. Nierozerwalnie łączy się ze wszystkim, co robimy. Bez niej niemożliwe byłoby istnienie i funkcjonowanie społeczeństwa.

W jaki sposób korzystamy z tego wielkiego daru? Czy faktycznie służy nam jedynie do kłamania?
Żeby to wyjaśnić, musimy najpierw odpowiedzieć na inne, głębsze pytanie. Czym jest prawda, a czym kłamstwo?
Właśnie. Czym tak naprawdę jest prawda? Od czego zależy uznanie danej rzeczy za prawdziwą? Czy decyduje o tym cżłowiek, grupa ludzi, ’siła wyższa’? Weźmy więc przykład. Dla katolika prawdą jest Bóg. Dla ateisty takie stwierdzenie byłoby nie do przyjęcia, jako nieprawda. Muzułmanim natomiast uznałby ich obydwu za kłamców… Kto w takim razie decyduje o tym, co jest prawdziwe? To proste. Ten, kto ma władzę. Kto jest w większości. Kto wywiera wpływ i nacisk.
A czy prawda zależy od czasu? Czy zmienia się i ewoluuje wraz z jego biegiem? Mogłoby się wydawać, że nie powinna. Prawda jest pozornie jedną z tych rzeczy, które zawsze pozostają niezmienne. Jednak weźmy kolejny przykład. W starożytności, ba, nawet jeszcze w średniowieczu, ludzie wierzyli, że Ziemia jest płaska. To było dla nich prawdą i poglądy, według których nasza planeta jest kulą, uważane były za bzdury i kłamstwa.
Z czasem jednak zmieniło się to. Dzisiaj wiemy, że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli, jest geoidą. Prawda zmieniła się więc pod wpływem czasu i odkryć kolejnych naukowców.
Czym więc w takim razie jest prawda? Zazwyczaj uznajemy ją za coś, czego podważyć nie można i co zawsze jest stałe i niezależne od “zewnętrznych” czynników.
Czy jednak prawda nie jest w istocie jedynie interpretacją otaczającej nas rzeczywistości dokonaną przez postać uznawaną w danym czasie za autorytet czy też grupę ludzi, mających wystarczający wpływ na świat? A co za tym idzie – czy to, co uznajemy za prawdę nie jest jedynie kłamstwem, które akurat zostało wyniesione do rangi… prawdy?
Bzdura? Chyba faktycznie tak. Ale jeśli się nad tym dłużej zastanowić…
Takie spojrzenie na tę sprawę do niczego by jednak nie prowadziło. A właściwie prowadziłoby – do destrukcji. Moim zdaniem prawda zawsze jest “gdzieś tam”. Czasami ukryta, czasami daleka, czasami źle pojmowana, ale zawsze gdzieś tkwi i w końcu zostanie odkryta.

Wróćmy jednak do tematu. Czy mowa rzeczywiście służy do kłamania? Sporo myślałem o cytacie, który przytoczyłem we wstępie i na początku zgadzałem się z nim bezkrytycznie. Z czasem jednak miałem coraz więcej wątpliwości, a w tej chwili jestem do niego nastawiony bardzo sceptycznie.
Jakkolwiek kłamstwo zawsze pociąga bardziej od prawdy, nie prowadzi zazwyczaj daleko. Gdyby świat budowany był na obłudzie i zakłamaniu nie przetrwałby długo. Im wyżej kłamstwo nas wyniesie, tym z większym hukiem spadniemy na samo dno.
“Człowiek mówiąc, stara się zbudować swój obraz w sobie samym i w drugim człowieku. Ten obraz prawie zawsze jest kłamliwy.” Z tym stwierdzeniem jestem skłonny się szybciej zgodzić. Zawsze staramy się pokazać drugiej osobie swoje najlepsze strony. Czasami chcemy pokazać się komuś w taki sposób, jaki sądzimy, że druga osoba chciałaby nas zobaczyć. Często zapominamy przy tym, kim jesteśmy naprawdę. Zatracamy się w udawanej pozie, brnąc cały czas w dalsze kłamstwa. Zbudowany w ten sposób obraz nigdy nie będzie prawdziwy. Faktem jest, że w takiej sytuacji nie ma zwycięzców. Człowiek, udający kogoś innego niż w rzeczywistości jest, zawsze będzie czuł się nieszczęśliwy i zagubiony.

Być sobą.

Prawda, niezależnie od tego, jak bardzo ciężka do zniesienia, jest zawsze lepsza od kłamstwa.

—————————————

Na Walentynki będzie coś specjalnego. Coś, co znalazłem kilka dni temu w wygrzebanym z dna szuflady zeszycie. Jeśli dobrze pamiętam, pisałem w nim jakieś 3 lata, kiedy również naszła mnie chęć “tworzenia”. Miło było sobie to przypomnieć ;)
Teraz wracam do łóżka. Gorączka, ból głowy i ledwo mogę mówić. A do poniedziałku przydałoby się wykurować…
PS. W chwili obecnej jestem pod ogromnym wrażeniem ostatniego rozdziału Harrego Pottera. Negatywnym wrażeniem. Jak można było w taki sposób okaleczyć dobrą książkę?!